Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 lipca 2018

06.07.18


Żeby ta strona jednak nie umarła, piszę.
Od początku raczej miał to być taki mój dziennik, z rysunkami, moim największym hobby od dzieciństwa. Powracam do tego kiedy mam czas. Wreszcie, i trochę szybciej niż myślałam, skończyłam drugi rok studiów. Zaraz powrót do pracy, wakacje miną szybko. Ale póki mam wolny czas, nie do końca wiem co mam robić, żeby było produktywnie. Nie lubię marnować czasu. I lubię go dzielić z ludźmi. Dlatego biorę kartkę i planuję. Planuję i wciąż nie wiem. Czy wrócić do domu, czy zostać? Gdzie będzie mi najlepiej? Typowa ja, czyli myślenie za dużo. A decyzji brak.

wtorek, 27 lutego 2018

27.02.18


Miałam w planach blogowanie co tydzień, a jest już wtorek. Coś nie wyszło....

A tak podsumowując zeszły tydzień - nie było ekscytująco. W przeciwieństwie do tego co pisałam ostatnio, ów tydzień to rutyna. Pobudka o 8:00, praca, powrót wieczorem do siebie. Ale cieszy mnie to, że wreszcie wracając o 17:00 jest jeszcze jasno. Z utęsknieniem czekam na wiosnę, szczególnie teraz, gdy jest tak mroźno. Wiem, że dużo piszę o pracy, ale to dlatego, że bardzo mnie ona pochłania, i bardzo mi na niej zależy. Chcę być też dobrym pracownikiem. Dlatego nawet jadąc do domu na upragniony weekend musiałam wziąć laptopa ze sobą i klikać projekt. Bo czuję się za niego odpowiedzialna. I za to jak szybko go zrobię. Ale i tak coś odpoczęłam. Z pracą nie umiem przesadzać, więc raczej pracoholikiem nie będę.

A od poniedziałku zaczął się nowy semestr. Powinnam cieszyć się tymi studiami. Wiele osób mi mówi, ze czas studencki jest wyjątkowy. A ja tylko patrzę w plan, kiedy mogę znaleźć czas na pracę. Zwariowałam? 

Znowu będzie dużo rysowania. Nie wiem czemu tak jest, ale w tym, na studiach czuję się niepewnie. Mimo, że zawsze uwielbiałam rysować, tu nie umiem podejść do tego spokojnie. Czuję się kiepskim rysownikiem. Może to przez świadomość bycia ocenianą? Nie wiem. W każdym razie najbardziej lubię rysować dla siebie i w swoim domowym zaciszu. Tak najlepiej.

M.

niedziela, 18 lutego 2018

18.02.2018

Katedra gotycka - zajęcia z Historii Architektury Powszechnej, semestr 2.

Można powiedzieć, że ostatnio prowadzę dni dość aktywnie. Korzystam ze skarbów i możliwości Krakowa. Żeby nie marnować czasu wolnego, i nie siedzieć na mieszkaniu od rana do wieczora, postanowiłam wychodzić. Więc gdy niespodziewanie wypadł mi dzień wolny wybrałam się na Wawel, do katedry, i do kilku kościołów na Starym Mieście. Co do Wawelu, tak byłam tam wiele razy, ale teraz chciałam pójść tam ze świadomością na co patrzę. Dlatego też w planach mam odwiedzić ponownie Muzeum w Podziemiach Rynku. 

Kraków to też przeróżne knajpy, kawiarnie i restauracje - klimat, który lubię. Wiele miejsc, w których mogę się spotkać z innymi. I to jest dla mnie ważne. Żyje się lepiej, mając wokół siebie znajomych ludzi, i nie będąc samotnym w tłumie. 

Wczoraj, również dobry dzień. Spacer po Krakowie wraz z siostrą i kochanym siostrzeńcem, dobre jedzenie, pyszna kawa, piękne miasto. Wyjątkowo udała się pogoda. Dużo chodziliśmy. Tak, że pod koniec dnia czułam duże, pozytywne zmęczenie. Powietrze, nawet krakowskie, ruch i towarzystwo robi swoje.

Mimo tego wywodu na temat jak lepiej mi jest, gdy jednak wychodzę z mieszkania, dziś raczej zostaję u siebie i odpoczywam. Włączam internet, piję kawę, może coś się pouczę (choć ciężko mi się zmotywować, nie będąc zmuszona do tego), pomyślę nad zmianą wnętrza salonu w rodzinnym domu, a ewentualnie wyjdę na spacer, dla ruchu i  świeżego powietrza, choć dziś już zimniej i bardziej pochmurno. 

Apropo pogody - marzę już o wiośnie. Wiem, jest dopiero luty. 

M.

środa, 27 września 2017

środa, 6 września 2017

06.09.17


Wakacje lecą przeraźliwie szybko. Bardzo spodobało mi się chodzenie do pracy i wcale nie chce mi się wracać w październiku na studia. Ale przynajmniej wiem, że Architektem chcę być! :) Cieszę się, że dwa lata temu podjęłam właściwą decyzję. Wiem, kolejny raz o tym wspominam. Wiem, że ciągle o tym myślę. Już zauważyłam, że lubię wracać do przeszłości, w te złe i te dobre momenty. Warto być wdzięcznym, ale też trzeba żyć teraźniejszością. Muszę nad tym popracować. Wiem. Znowu filozofuję.

Rysunek - kolejny szkic zrobiony w podróży. Lubię ostatnio taki styl - luźne szkicowanie. Jest prostsze i szybsze, i urocze, choć tu nie każdy musi się ze mną zgadzać. Od zawsze lubiłam rysować kobiecą twarz i sylwetkę, wyidealizowaną, jak z modowych ilustracji. Dawniej bardziej się przykładałam. Poświęcałam kilka godzin na jeden portret. Już od jakiegoś czasu stałam się leniuchem. Na co dzień architektury też nie rysuję. Dlatego na razie nie wyobrażam sobie powrotu na studia na rysunek odręczny. Może nie jest tak, że nie mam czasu. Chciałabym robić mnóstwo innych rzeczy, przez co rysuję praktycznie w ogóle.

sobota, 5 sierpnia 2017

05.08.17


Robię kawę i siadam to odsysania myśli. Pisanie farmazonów nie raz jest dobre, żeby odpocząć. Możecie nie rozumieć, nie wiedzieć co mam na myśli. Dla fanów Harry’ego Pottera – pisanie tych bzdet to moja myślodsiewnia.

Spędzam czas w domu rodzinnym, i nie robię nic konkretnego. Cisza i spokój. Wakacje. Już nie przejmuję się tak jak kiedyś, czy tracę czas czy nie. Pozwalam sobie odpoczywać nic nie robieniem, gdyż na co dzień pracuję – 8 godzin przed komputerem.

Dokładniej o pracy. Ponad miesiąc temu udało mi się znaleźć pracę w biurze projektów. Miałam pierwszą poważną rozmowę o pracę. Wreszcie robię coś co przybliża mnie do zawodu. Mogę zobaczyć jak wygląda praca architekta ‘od środka’. Wiele rzeczy jeszcze nie wiem. Dużo się dopiero uczę. W końcu praktyka to najlepszy sposób nauki.

Dla mnie praca to niesamowity komfort psychiczny. W końcu kiedyś trzeba dorosnąć. Jestem z siebie dumna, że sama znalazłam pracę, czego kiedyś nie mogłam sobie wyobrazić. I najlepsze jest to, że póki co, podoba mi się to co robię. Cieszę się, że tak się potoczyło, jak się potoczyło. Nie chciałabym codziennie rano wstawać i narzekać, że muszę chodzić do pracy. Teraz tak nie jest i mam nadzieję, że nie będzie. Jest DOBRZE i niech będzie jeszcze lepiej jak może! Z pewnością każdy już zna te krążące wszędzie zdanie:


„Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu”

I prawda jest taka, że większość marzeń spełnia się samemu. Większość. Bo nie wszystkie. Szczęście też się przydaje. Szczęście, przypadek, przeznaczenie ... Można wierzyć lub nie.

/Rys.: Maj. W drodze do Warszawy. Wykorzystałam czas w podróży pociągiem. Wyciągnęłam kartkę i ołówek. Szkicowałam/

niedziela, 16 lipca 2017

Rysunek odręczny - 2. semestr

Nadszedł czas podsumowania Rysunku Odręcznego z 2. semestru. Także przedstawiam, co rysowałam w ramach tego przedmiotu.

1. Przystanek - narysowany na podstawie dokumentacji.



2. Wieża kościoła św. Anny - rysowany podobnie jak rysunek wyżej, jednakże było to zadanie bardziej  skomplikowane, ze względu na większą ilość detali.



3. Szkice postaci


4. Wnętrze AGH - standardowo, co roku, studenci PK rysują wnętrze głównego holu Akademii Górniczo-Hutniczej. 


5. Klauzura - znak plastyczny w przestrzeni. Rysowany z wyobraźni, składający się z min. 3 różnych prostych brył.



Oprócz rysunków ołówkiem, które umieściłam, zaczęliśmy malować akrylami. Uczyłam się mieszania barw, by później wykorzystać tę umiejętność podczas malowania wnętrza Klasztoru Dominikanów, czy Placu św. Marii Magdaleny.

Sama teraz mogę zauważyć, że rysunki w tym semestrze były już bardziej zaawansowane niż te w poprzednim, a zarazem przyjemniejsze. Robi się coraz ciekawiej :)

piątek, 23 czerwca 2017

23.06.17


Dawno mnie tu nie było. A to pewnie za sprawą uczelni. Chociaż jeśli się chce, to czas zawsze się znajdzie. W każdym razie od czasu ostatniego posta wiele się wydarzyło. Były podróże tu i tam. Kiedyś je opiszę.

A dziś wpis bardziej dziennikowy. Kolejny semestr się kończy. Zaczyna się sesja, egzaminy. Właśnie jestem w trakcie nauki i robię wszystko, byle tej nauki uniknąć. Piję kolejną kawę, która raczej nie pomaga. O tyle dobrze, że egzamin nie wydaje się być trudny. Ogólnie Architektura nie jest zbyt stresująca, w porównaniu z Budownictwem, o czym już kiedyś wspominałam. Ale to teraz, a może być różnie, więc lepiej nie zapeszać. Generalnie jest dobrze. Jak na razie wszystko wydaje się układać. Nawet życie zawodowe, które zaczynam, czy takie sprawy jak miejsce zamieszkania i przyjaciele. Mam nadzieję, że będzie tak dalej. 

W tym roku, moje pierwsze wakacje spędzę całkowicie poza domem. Zostaję w Krakowie, zobaczę jak wygląda to miasto bez ogromnej rzeszy studentów. Może uda mi się zwiedzić go bardziej, mając wolne od uczelni?

Powyższe rysunki już trochę dawne. Czas tak szybko leci, a wydaje się, że dopiero je zrobiłam. Są to moje pierwsze szkice tuszem. Dzięki studiom miałam okazję go poznać. Także wklejam takie moje wypociny.

poniedziałek, 27 marca 2017

Rysunek odręczny - 1. semestr

Oczywiste jest, że na Architekturze dużo się rysuje. Rysunek odręczny to podstawowy przedmiot tych studiów, choć nie najważniejszy. Już w trakcie studiów rysuje się inaczej niż na kursie. Próbujemy innych materiałów i technik. W końcu mamy się uczyć designu. Poniżej przedstawiam prace, które robiłam w ramach zajęć.

1. Szkic kotłowni (budynku PK) - rzuty, perspektywa, detal


2. Kotłownia PK - widok z pewnego zadanego punktu na podstawie rysunku 1.


3. Studium liścia - rysunek liścia, mój ulubiony jego fragment oraz przekształcenie go w inną, prostszą, geometryczną formę, która jest formą designu.


4. Martwa natura - ołówek


5. Martwa natura - farba czarna i biała


6. Rysunek linearny - malowanie tuszem z użyciem trzech narzędzi, pędzla, patyka i piórka.


7. Rysunek linearny - motyw identyczny do poprzedniego, używając jednego wybranego narzędzia.


8. Klauzura - kolokwium z rysunku martwej natury.



środa, 8 lutego 2017

1. semestr Architektury na PK


1. semestr Architektury na PK - mission completed!

Jestem już na feriach. Pierwszy semestr Architektury ukończony ;) Dla mnie nie było tak ciężko. Przynajmniej teraz tak to widzę, chociaż dni były różne. Miałam o tyle łatwiej od reszty, gdyż część przedmiotów mam przepisanych. Chociaż pierwsza połowa semestru, prowadzona na równi z budownictwem, dawała mi całe dnie spędzone na uczelni. Zmęczona byłam. Ale efekt jest. W końcu, jak już pisałam, inżynierem zostałam. Ale co takiego ciekawego uczyłam się na Architekturze na Politechnice Krakowskiej?

Przedmioty tego semestru to: geometria wykreślna, budownictwo ogólne, mechanika budowli, rysunek odręczny, wprowadzenie do teorii projektowania architektoniczno-urbanistycznego, historia architektury, architektura współczesna, matematyka, tekchniki komputerowe w projektowaniu, angielski, wf.

Najważniejszy przedmiot to oczywiście Wprowadzenie do projektowania. Zajmowaliśmy się tam, można powiedzieć, że czymś konkretnym. Czymś, czym prawdziwy architekt się zajmuje. W przypadku mojej grupy, zajmowaliśmy się projektowaniem kompozycji brył oraz aranżacją wnętrza. Ten drugi projekt szczególnie przypadł mi do gustu. Rysunek odręczny to ciągłe doszkalanie się w rysunku, jednak inaczej niż na kursie. Tam to była nauka podstaw, by przejść przez egzaminy i się dostać na studia. Teraz poznałam nowe materiały, np. tusz. Nigdy tuszem nie malowałam.

Porównując do budownictwa - niby oba kierunki dotyczą tego samego, jednak niekoniecznie. Co innego konstrukcja, co innego forma. A jeśli chodzi o to, gdzie jest ciężej, zdecydowanie powiem, że na budownictwie. Mimo, że architektura wymaga również poświęcenia czasu, jest przyjemniejsza. Przynajmniej dla mnie ;) 

Jak na razie studia bardzo mi się podobają. Zdecydowanie się w tym widzę. Architekturę polecam :)

/Rysunek - praca z rysunku odręcznego, kompozycja namalowana tuszem za pomocą trzech narzędzi - piórkiem, pędzlem i patykiem/

niedziela, 18 grudnia 2016

18.12.2016


   Postanowiłam, w ten niedzielny poranek, zrobić sobie wymarzony wypoczynek. Nie bez przyczyny piszę, że wymarzony. Zdałam sobie sprawę, że znam odpowiedź na pytanie siostry "Co marzę dostać pod choinkę?" Odpoczynek. Taki psychiczny szczególnie. Ostatnio mam dużo pracy na uczelni, a w domu dochodzą świąteczne przygotowania. W tym roku ubieranie choinki nie było wielką frajdą jak to było w dzieciństwie. Znacznie lepiej zrobiła to za mnie mama. Bardzo możliwe, że wziął mnie wewnętrzny pesymizm. Gdyż ogólnie rzecz biorąc, z siebie, z moich ostatnich rysunków na zajęciach, zadowolona nie jestem. A tak naprawdę wszystko zaczęło się pewnego dnia, gdy na ćwiczeniach z Historii Architektury Współczesnej, w ciągu 1,5 godz, ja wraz z innymi studentami, musieliśmy narysować szczegół rzymskiej architektury. Wybrałam pozornie najłatwiejszy akwedukt. Jednakże spodziewam się kiepskiej oceny, to raz. A dwa, nie potrafię wyobrazić sobie zaliczenia tego przedmiotu, gdzie my, jako pierwszy rocznik od kilku lat, nie możemy korzystać z pomocy szkicownika. Przychodzi pośpiech, potem stres... Tego nie lubię. 
     Poza tym kocham tę architekturę. Nie wiem dlaczego, ale tak. Lubię o niej czytać. Lubię się o niej dowiadywać coraz więcej. Dla siebie. Jednakże z powodu tegoż stresu przedmiot HAP stał się moim najmniej ulubionym przedmiotem tych studiów.
      A co z budownictwem? Praca napisana na tyle, żeby wysłać ją do wstępnej korekty. Systematycznie i prężnie działam tak, żeby w lutym zostać w końcu tym inżynierem.

/Rysunek: Zajęcia z rysunku odręcznego. Studium liścia. Rysunek robiony podczas jednych, trwających 1,5 godz. zajęć, prowadzonych z jakimś panem profesorem Uniwersytetu z Włoch. Celem tego było chyba czerpanie inspiracji z natury. Skorzystać z unikatowego kształtu jaki posiada liść, wybrać "ulubiony" fragment i przerobić go tak, żeby stworzyć gustowny design.
Jak widać - nie zdążyłam. Ale dostałam 4 - zawsze dostaję 4. /

piątek, 11 listopada 2016

11.11.2016



Mam 23 lata! I czuję się z tym znakomicie!

Szczerze mogę napisać, że cieszę się, że robię to co robię, chociaż jeszcze długa droga przede mną, aby samodzielnie sobie radzić. Mam wokół siebie wspaniałych ludzi, którzy w dzisiejszy dzień szczególnie dają o sobie znać. Tym bogata jestem :)

Dzień urodzin to dzień refleksji, może dla każdego. Podsumowanie lat życia. Co osiągnęłam. Dzień wdzięczności za to, co było i jest dobre. Szczęśliwa jestem szczególnie dlatego, że podążając za marzeniem, udało mi się zacząć architekturę. Wydawało to się tak nierealne, a wystarczyło trochę determinacji i pracy, aby się udało. A teraz mogę czuć się stabilniej. Na mojej ścieżce. Co jest jeszcze miłe? Że moim działaniem i słowem motywuję innych.

Teraz trzeba tylko dalej robić swoje. Albo może bardziej. Więcej. Więcej korzystać z życia. Ale tak naprawdę. Nie zapominając o tym co ważne :)

<3 #11 

czwartek, 22 września 2016

22.09.16


No i przyszła jesień! Ubolewam nad tym. Znowu zrobiło się zimno. Znowu. Mimo, że urodziłam się w listopadzie, nie lubię tego zimna. Chciałabym jeszcze raz wiosnę. Jeszcze raz lato! Strach pomyśleć co będzie w Krakowie. Tam, jak zwykle, jest jeszcze bardziej pochmurno i zimno. O nie.

Powyżej owoc przesiadywania "w pracy". Big eyes. Duże oczy. Ulubione. Najpiękniejsze. Przyciągające. Podobnie upodobała je sobie Margaret Keane. Może będzie ich więcej, w różnej formie. Takie mam na razie plany.

wtorek, 13 września 2016

13.09.16


Cieszę się, że idę na Architekturę. Mimo, że się boję okropnie, jak to będzie, czy sobie poradzę, czy się nie zniechęcę. Wujek ciągle mnie pyta, czemu Architektura? Co jest w tym takiego, że mnie to interesuje. A ja nie umiem odpowiedz. Po prostu tak. To było moje marzenie. Zazdrościłam, jak ktoś był studentem Architektury. Kiedyś chcę zwać się architektem. Brzmi pięknie. Idę w tym celu. Udało mi się. A kiedyś wydawało się to takie nieosiągalne.
Czuję się pewniej na tym miejscu.


Jestem w domu cioci Poli w Rzeszowie. Można powiedzieć, że mogę się zająć czymkolwiek chcę, bo nie muszę tyle sprzątać. Muszę wstawać wcześnie, więc dzień robi się dłuższy. Próbuję pisać swoją pracę inżynierską. Postęp jest. Ale czasem staję, i po prostu, zwyczajnie, nie chce mi się jej pisać. Może zrobić sobie przerwę do jutra? Mam czas…. Mogłabym wziąć kartkę, ołówek i porysować, póki siedzę sobie sama. Nie lubię rysować przy kimś. A tu, w tym domowym pathio, jest bardzo przyjemnie. 


wtorek, 6 września 2016

06.09.16


Jestem zwolenniczką tego, by czas wykorzystywać jak najlepiej się da. Tymczasem robię co? Ha ha. Tak. Siedzę na yt, oglądam przeróżne vlogi. I jest fajnie. A potem będę narzekać, że doba ma za mało godzin, bo nie zrobiłam mnóstwa rzeczy, które zamierzałam. Mimo wszytko, usłyszałam coś pouczającego.... czyli na pytanie TERAZ CZY PÓŹNIEJ, zawsze mów TERAZ!

Tak TERAZ podróżuj, pisz, rysuj, ucz się. Rób coś. 


czwartek, 1 września 2016

01.09.16


Znowu zaczęłam coś nowego! Coś co wyjdzie albo i nie wyjdzie. Nie ważne. Albo trochę ważne. Daje mi to jakąś motywację. W każdym razie otworzyłam swój sklep internetowy z tym co stworzyłam, na zwykłych przedmiotach codziennego użytku. Kto chce, może mieć kubek, koszulkę, lub poduszkę z moim obrazkiem! Czy nie fajne? Zapraszam.

Napisałam, że daje mi to motywację. Tak. Motywację do tworzenia. Bo jest tego jakiś cel i sens. Chcę się starać robić coś fajne. W mojej głowie dużo jest fajnych rzeczy. Może wyjdą na powierzchnię.

Tak więc. W międzyczasie. Pośród pisania pracy inżynierskiej, do której ciągle się zabieram. Jestem samym sobie szefem-grafikiem-projektantem. Jestem też architektem-bohaterem-w-swoim-domu, bo urządzam sypialnię rodziców.

Piję wino. Oglądam film. Miły wieczór.

piątek, 19 sierpnia 2016

19.08.16

Jakieś 2 tygodnie temu dostałam niespodziewany prezent od siostry i szwagra. Mówię o tablecie do rysowania. Coś bardzo dla mnie! Teraz uczę się, jak go dobrze wykorzystać. Najprawdopodobniej przyda mi się na moich studiach, ale jak na razie wykorzystuję go do przyjemnych mi rysunków, takich jak powyżej. Można by to nazwać po prostu szkicami. Od czasu do czasu lubię rysować tego typu grafiki. Inspiracją była piosenka, którą pokazała mi przyjaciółka, tak szczerze mówiąc. Może wiecie jak się zwie... Może nie....

Tymczasem wakacje mi mijają... Staram się wykorzystywać czas.... A często wychodzi jak zwykle.
Podróżowałam sobie tu i tam. Były wydarzenia ważne i mniej ważne. W związku z tym, że czuję się za mało samodzielna i za mało dorosła, a w głowie siedzi mi, że taka być powinnam, łapię się różnych prac jakie wpadną w ręce.

Jest połowa sierpnia. Jeszcze dość czasu do odpoczynku. Jeszcze trochę by w domu posiedzieć. Szczerze, trochę przeraża mnie zbliżający się semestr. Ale będzie dobrze. Musi być!





czwartek, 14 lipca 2016

14.07.16



Wiem, że pewnie nie jestem jedyna. I może już pisałam o tym. Ale nienawidzę dokonywać wyboru. Bo zawsze to jest jakieś ryzyko. A w 100% nigdy nie będę pewna czy robię coś, wybieram, decyduję dobrze.

Całe życie tak mi leci.

Tego czego potrzebuję to stabilizacji, samodzielności....

Dobrym pomysłem jest szukanie jakiejś miłej, nawet drobnej rzeczy każdego dnia! Żeby pamiętać, że mimo wszystko, życie jest piękne!

Dziś? Cudowna była chwila, gdy mogłam poczytać ulubioną książkę (C. R. Zafon "Cień wiatru" ) gdzieś w kącie, w domu, jak wtedy, gdy byłam dzieckiem. I co mi się marzy? Żeby pójść do biblioteki, i znowu szukać, jakiegoś nowego skarbu, pośród całej sterty, regałów pełnych książek.

Info o rysunku
Jeden z ubiegłorocznych tematów egzaminu wstępnego na egzamin na PK, czyli mały, kameralny plac z rzędem kamiennych ław, o poranku. A to moja wersja z kursu.

poniedziałek, 11 lipca 2016

11.07.16


Przyszedł czas na motywacyjne blogi, reportaże, rysunki... Zdrowe, szczęśliwe życie. Kto czegoś takiego nie chce?
Dziś przeczytałam ciekawy artykuł przedstawiającą oczywistą i najprawdziwszą odpowiedź na pytanie jak osiągnąć sukces. Jak? Ciężką pracą. Mówiłam, że oczywiste.. Jest różnica, między ludźmi latającymi w chmurach, a ludźmi pracującymi długo i cierpliwie, aż do spełnienia tego, co innych jest marzeniem. Czas brać przykład właśnie z tych drugich.

Oczywiście, samo szczęście i takie wygrywanie na loterii też się czasem zdarza. I wydaje mi się, że sama dużo szczęścia mam. Ale jednak, bo niektóre rzeczy trzeba sięgać samemu. Samemu trzeba sobie zapracować.

Przyznać się tu mogę, że właśnie dążę do tego by zacząć studiować te wymarzone (tak mi się wydaje) studia. Tak, jestem tym przykładem, które poddało się za wcześnie, nawet nie próbując. Zmieniłam nastawienie. Próbuję. Egzamin zdany. Teraz tylko czekać na wyniki rekrutacji.

W końcu stąd jest tyle tu rysunków architektonicznych. Stąd cały ten kurs.

Dziś mam smutny dzień. Czuję się takim wiecznym nieogarem. Z nutką głupiego szczęścia.
Ale nie chcę siedzieć bezczynnie. Czasu straconego nikt nie odzyska.

Jakby ktoś chciał przeczytać, zapraszam tutaj

sobota, 9 lipca 2016

09.07.16



Dotrwałam! Wreszcie dotrwałam do tego momentu, kiedy mogę odpocząć!

Zaczęłam się zastanawiać, czy to co robiłam dotychczas miało jakiś sens? Może jakiś ma...ale tym czasem kieruję się tam, gdzie zawsze chciałam być. Przekonałam się, że jednak dużo można osiągnąć samemu. Tylko trzeba chcieć. Tylko trzeba odwagi. Tylko trzeba tych małych kroczków. Wiary.

Może się uda. Może jeszcze będę świętować. Okaże się za kilka dni.




Follow

Popular Posts

Recent Posts

Text Widget

O mnie

Studentka Architektury na PK
Obsługiwane przez usługę Blogger.