Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 lipca 2017

Majówka 2017 #1

Kolejny semestr zakończony już oficjalnie. Przyszedł ten czas, którego oczekiwałam z niecierpliwością. Teraz została już tylko realizacja jakiś tam planów, które wyznaczyłam sobie na te wakacje. Skromne, ale jednak. Żeby tylko nie leżeć wieczorami na niewdzięcznej kanapie.

Pora trochę cofnąć się w czasie. I opowiedzieć o tegorocznych podróżach. To może po kolei. Na pierwszy strzał majówka, czyli podróż na Ukrainę i Rumunię na kilka dni. Wybrałam się tam z przyjaciółmi. Dotąd nie podróżowałam za wiele, jednakże i tak mogę powiedzieć, że była to moja pierwsza tego typu podróż – z dużym plecakiem trekingowym, z ciągłym przemieszczaniem się z miejsca na miejsce, z noclegiem co noc w innym miejscu (no prawie).

Lwów
Nasz pierwszy przystanek. Przejazd pociągiem z Przemyśla prosto do Lwowa. Tam zakwaterowanie i ruch w miasto. Nie mieliśmy wiele czasu, więc nie miałam okazji zobaczyć go w pełnej klasie. Podobno Lwów jest bardzo piękny, tymczasem udało mi się zobaczyć tylko lub aż piękny rynek. Reszta nie była tak zachwycająca. Ukazały mi się zaniedbane budynki i wielka ilość śmieci. Ale nie chcę urągać temu miastu. Po prostu nie było wystarczająco czasu. Jednak udało się nam zjeść dobry obiad, napić się piwa, posłuchać dobrej muzyki w klimatycznej knajpie Pravda z piwem, a potem długo spacerować po Lwowie (trochę błądziliśmy), by w końcu dotrzeć na mieszkanie.


Pylypec
Następnego dnia wybraliśmy się do Pylypca, małego turystycznego miasteczka na Zakarpaciu. Sama podróż pociągiem była ciekawym przeżyciem. Na miejscu nie obyło się bez małych problemów z zakwaterowaniem. Na szczęście wciąż mieliśmy gdzie spać, w dobrej cenie, z kolacją i śniadaniem. Co do jedzenia, było to całkiem co innego niż jem normalnie. Na co dzień staram się jeść zdrowo, dużo warzyw, owoców, chudego mięsa etc. Natomiast ukraińskie jedzenie jest bardzo ciężkie i tłuste, co od razu pokazało się na mojej cerze. Zostaliśmy ugoszczeni m.in. zupą serową i kaszą gryczaną z masłem, czego nigdy w życiu nie jadłam. Prawdą jest, że podróże kształcą. Warto jest zobaczyć inną kulturę, inną mentalność, inne jedzenie. Tam na Zakarpaciu, można by powiedzieć, że ludzie żyją beztrosko, z dala od facebooka, instagrama, z dala od głupich, wymyślnych, trywialnych problemów. Żyje się inaczej. Przynajmniej takie miałam wrażenie. Wracając do tematu, głównym obiektem do zobaczenia w Pylypcu był wodospad Szept. Miejsce piękne. Z resztą jak każde łono natury.




Mukaczewo
Dalej z samego rana pojechaliśmy słynną marszrutką do Mukaczewa, gdzie celem do zobaczenia był Zamek Palanka. Według mnie jest to miejsce ładniejsze niż Wawel. Ale może dlatego, że krakowski zamek widziałam już z milion razy. Ten mukaczewski znajduje się na wzgórzu, więc mogliśmy zobaczyć piękne widoki wokół, razem z rumuńskimi Górami Marmaroskimi.
Jak zwykle na Ukrainie mogliśmy znaleźć tanią restaurację. I za niecałe 13 zł mogłam uraczyć się kawą, barszczem ukraińskim i dużą porcją tradycyjnych pielmieni.



Dalsza podróż to już przejazd autobusem z Mukaczewa do miejscowości Sołotwyno. Zrobiliśmy przerwę na obiad w ślicznej restauracji jeszcze na ukraińskiej stronie, gdzie zauroczyłam się rumuńskim kukurydzianym chlebem. Dalej ruszyliśmy już piechotą na przejście graniczne. I tak przeszliśmy mostem nad Cisą, ziemią niczyją, na Rumunię, do Syhotu Marmaroskiego.

Dalsza historia następnym razem.

fot. M. Stobierska

piątek, 23 czerwca 2017

23.06.17


Dawno mnie tu nie było. A to pewnie za sprawą uczelni. Chociaż jeśli się chce, to czas zawsze się znajdzie. W każdym razie od czasu ostatniego posta wiele się wydarzyło. Były podróże tu i tam. Kiedyś je opiszę.

A dziś wpis bardziej dziennikowy. Kolejny semestr się kończy. Zaczyna się sesja, egzaminy. Właśnie jestem w trakcie nauki i robię wszystko, byle tej nauki uniknąć. Piję kolejną kawę, która raczej nie pomaga. O tyle dobrze, że egzamin nie wydaje się być trudny. Ogólnie Architektura nie jest zbyt stresująca, w porównaniu z Budownictwem, o czym już kiedyś wspominałam. Ale to teraz, a może być różnie, więc lepiej nie zapeszać. Generalnie jest dobrze. Jak na razie wszystko wydaje się układać. Nawet życie zawodowe, które zaczynam, czy takie sprawy jak miejsce zamieszkania i przyjaciele. Mam nadzieję, że będzie tak dalej. 

W tym roku, moje pierwsze wakacje spędzę całkowicie poza domem. Zostaję w Krakowie, zobaczę jak wygląda to miasto bez ogromnej rzeszy studentów. Może uda mi się zwiedzić go bardziej, mając wolne od uczelni?

Powyższe rysunki już trochę dawne. Czas tak szybko leci, a wydaje się, że dopiero je zrobiłam. Są to moje pierwsze szkice tuszem. Dzięki studiom miałam okazję go poznać. Także wklejam takie moje wypociny.

poniedziałek, 11 lipca 2016

11.07.16


Przyszedł czas na motywacyjne blogi, reportaże, rysunki... Zdrowe, szczęśliwe życie. Kto czegoś takiego nie chce?
Dziś przeczytałam ciekawy artykuł przedstawiającą oczywistą i najprawdziwszą odpowiedź na pytanie jak osiągnąć sukces. Jak? Ciężką pracą. Mówiłam, że oczywiste.. Jest różnica, między ludźmi latającymi w chmurach, a ludźmi pracującymi długo i cierpliwie, aż do spełnienia tego, co innych jest marzeniem. Czas brać przykład właśnie z tych drugich.

Oczywiście, samo szczęście i takie wygrywanie na loterii też się czasem zdarza. I wydaje mi się, że sama dużo szczęścia mam. Ale jednak, bo niektóre rzeczy trzeba sięgać samemu. Samemu trzeba sobie zapracować.

Przyznać się tu mogę, że właśnie dążę do tego by zacząć studiować te wymarzone (tak mi się wydaje) studia. Tak, jestem tym przykładem, które poddało się za wcześnie, nawet nie próbując. Zmieniłam nastawienie. Próbuję. Egzamin zdany. Teraz tylko czekać na wyniki rekrutacji.

W końcu stąd jest tyle tu rysunków architektonicznych. Stąd cały ten kurs.

Dziś mam smutny dzień. Czuję się takim wiecznym nieogarem. Z nutką głupiego szczęścia.
Ale nie chcę siedzieć bezczynnie. Czasu straconego nikt nie odzyska.

Jakby ktoś chciał przeczytać, zapraszam tutaj

środa, 24 lutego 2016

5 tips how to be happier.


' Beauty begins the moment you decide to be yourself '

I found this sentence somewhere on the instagram. And I totally agree. That's normal and important thing. But the more important thing is to believe in yourself and see how precious you are. Because you are. There's always something. Something to be proud of.

Some tips how to be happier?

1) Don't compare yourself to the others. If they are better or worse at something, it doesn't matter. It's important to be better than yourself day by day. And remember, it doesn't have to go fast. Usually you have to wait for the effect. You can't do anything with that. Just be patient. It'll be worth.

2) Live for the moment. There are a lot of these small things that can make you happy. A good taste coffee (like it is in my case) for example. A little success - when someone told you that you do something great. Believe me - he/she doesn't have to be stupid if he/she thinks that way. You are good!

3) Slow down. And I can say - be patient - again. When you take too much for yourself there's a stress added you don't need.

4) Concentrate on the good in your life, and don't think about all the bad. Everybody makes mistakes. We're not perfect. So you're not alone. Just find a lesson in everything what happens, bad or good. I believe that everything happens for a reason.

5) Find your passion. Something that you love. Something that you can do all the time. And something that makes you better and better. In my opinion it's very important.

So Smile.

Follow

Popular Posts

Recent Posts

Text Widget

O mnie

Studentka Architektury na PK
Obsługiwane przez usługę Blogger.