piątek, 16 marca 2018

16.03.18

Piję ulubioną kawę. Odpoczywam. I czekam. Już za chwilę pojadę do domu. Robię sobie wolniejszy weekend. Dziś mam kryzys i chciałabym sobie odpocząć - nie myśleć za dużo. Dlatego też cieszę się, że za dwa tygodnie święta - moje ulubione, bo to czas takiej refleksji, medytacji, odpoczynku dla umysłu, tak ładnie mówiąc. 
Dziś rysunku tu nie wklejam żadnego. Muszę pogrzebać w stertach plików, czy jest w ogóle coś dobrego.

MM.

wtorek, 27 lutego 2018

27.02.18


Miałam w planach blogowanie co tydzień, a jest już wtorek. Coś nie wyszło....

A tak podsumowując zeszły tydzień - nie było ekscytująco. W przeciwieństwie do tego co pisałam ostatnio, ów tydzień to rutyna. Pobudka o 8:00, praca, powrót wieczorem do siebie. Ale cieszy mnie to, że wreszcie wracając o 17:00 jest jeszcze jasno. Z utęsknieniem czekam na wiosnę, szczególnie teraz, gdy jest tak mroźno. Wiem, że dużo piszę o pracy, ale to dlatego, że bardzo mnie ona pochłania, i bardzo mi na niej zależy. Chcę być też dobrym pracownikiem. Dlatego nawet jadąc do domu na upragniony weekend musiałam wziąć laptopa ze sobą i klikać projekt. Bo czuję się za niego odpowiedzialna. I za to jak szybko go zrobię. Ale i tak coś odpoczęłam. Z pracą nie umiem przesadzać, więc raczej pracoholikiem nie będę.

A od poniedziałku zaczął się nowy semestr. Powinnam cieszyć się tymi studiami. Wiele osób mi mówi, ze czas studencki jest wyjątkowy. A ja tylko patrzę w plan, kiedy mogę znaleźć czas na pracę. Zwariowałam? 

Znowu będzie dużo rysowania. Nie wiem czemu tak jest, ale w tym, na studiach czuję się niepewnie. Mimo, że zawsze uwielbiałam rysować, tu nie umiem podejść do tego spokojnie. Czuję się kiepskim rysownikiem. Może to przez świadomość bycia ocenianą? Nie wiem. W każdym razie najbardziej lubię rysować dla siebie i w swoim domowym zaciszu. Tak najlepiej.

M.

niedziela, 18 lutego 2018

18.02.2018

Katedra gotycka - zajęcia z Historii Architektury Powszechnej, semestr 2.

Można powiedzieć, że ostatnio prowadzę dni dość aktywnie. Korzystam ze skarbów i możliwości Krakowa. Żeby nie marnować czasu wolnego, i nie siedzieć na mieszkaniu od rana do wieczora, postanowiłam wychodzić. Więc gdy niespodziewanie wypadł mi dzień wolny wybrałam się na Wawel, do katedry, i do kilku kościołów na Starym Mieście. Co do Wawelu, tak byłam tam wiele razy, ale teraz chciałam pójść tam ze świadomością na co patrzę. Dlatego też w planach mam odwiedzić ponownie Muzeum w Podziemiach Rynku. 

Kraków to też przeróżne knajpy, kawiarnie i restauracje - klimat, który lubię. Wiele miejsc, w których mogę się spotkać z innymi. I to jest dla mnie ważne. Żyje się lepiej, mając wokół siebie znajomych ludzi, i nie będąc samotnym w tłumie. 

Wczoraj, również dobry dzień. Spacer po Krakowie wraz z siostrą i kochanym siostrzeńcem, dobre jedzenie, pyszna kawa, piękne miasto. Wyjątkowo udała się pogoda. Dużo chodziliśmy. Tak, że pod koniec dnia czułam duże, pozytywne zmęczenie. Powietrze, nawet krakowskie, ruch i towarzystwo robi swoje.

Mimo tego wywodu na temat jak lepiej mi jest, gdy jednak wychodzę z mieszkania, dziś raczej zostaję u siebie i odpoczywam. Włączam internet, piję kawę, może coś się pouczę (choć ciężko mi się zmotywować, nie będąc zmuszona do tego), pomyślę nad zmianą wnętrza salonu w rodzinnym domu, a ewentualnie wyjdę na spacer, dla ruchu i  świeżego powietrza, choć dziś już zimniej i bardziej pochmurno. 

Apropo pogody - marzę już o wiośnie. Wiem, jest dopiero luty. 

M.

wtorek, 30 stycznia 2018

30.01.18


Jak zwykle piszę wtedy kiedy mam najwięcej czasu. Czyli koniec sesji. Koniec semestru. Tak, przetrwałam. To była najprostsza i najszybsza sesja ever.

Teoretycznie za projekty oceny mam bardzo dobre. Z rysunku gorzej. Ale oceniając samą siebie podchodzę jeszcze krytyczniej. Może przez to, że pracuję, "olewałam" studia, mimo, że oceny o tym nie świadczą. Jednak nie jestem tak zadowolona ze swojego projektu, a szczególnie z rysunków. Mimo to je publikuję.

Marzenie mam takie - być dobrym architektem. Jak Ci, o których się uczę. Wymaga to jednak dużej pracy, samozaparcia, wyobraźni, kreatywności, a przede wszystkim odwagi. Nie wiem czy mam to wszystko. Na razie jestem na samym początku całej tej drogi - Architektury.

Na razie, kończąc ten semestr, chcę wrócić do życia, do ludzi. Pojechać tu i tam. Odpocząć. Czasem nie robić nic.



środa, 27 września 2017

środa, 13 września 2017

13.09.17

Moje lato wygląda tak, że w większości weekendów spędzam w domu, rodzinnym w sensie. Krakowskie mieszkanko domem nie nazywam. W ostatni weekend jednak zrobiłam wyjątek, i nie wróciłam do rodzinki. I skoro już tak zostałam, zrobiłam wreszcie coś, co może powinnam była zrobić dawno temu. A mianowicie odwiedziłam Krakowskie Muzeum Narodowe, gdzie teraz znajduje się Dama z Gronostajem. W końcu jak można lecieć do Paryża i obowiązkowo robić selfie z Mona Lisą, i jednocześnie nie zobaczyć piękniejszej moim zdaniem Damy? Tak więc byłam. Polska rzeczywistość, nawet studencka, wygląda tak, że musiałam zapłacić kilka złotych za jej ujrzenie, natomiast zdjęcie zrobić ewentualnie z jej większą repliką (mimo tego zdjęć nie mam, karta pamięci uszkodzona, co okazało się dopiero po powrocie). Piękna Dama wisi sobie w ciemni, odwiedzana przez garstkę ludzi, w przeciwieństwie do Mony, przed którą codziennie przewijają się tłumy, których sobie nie wyobrażacie. Nie wiem, dlaczego Mona Lisa jest tak sławna. Jak przeczytałam, Dama z Gronostajem również posiada tajemniczy uśmiech. Ma nawet coś więcej - do tej pory nieodkryte tło, które kryje się za czarnym malunkiem i niezidentyfikowane zwierzątko futerkowe, które w rzeczywistości gronostajem nie jest. Więc o co chodzi?

Mając czas, staram się też czytać. Chociaż niektóre książki jakoś szybko mi się nudzą. Pewnie dlatego, że czytam znane mi już historie. Czas przeczytać coś całkiem nowego, to może będę czytać z zapartym tchem, jak dawno temu, będąc jeszcze w podstawówce czy gimnazjum. Po zwiedzaniu Muzeum, mając po drodze park i dobrą pogodę, wyciągnęłam książkę, którą też już kiedyś czytałam i raczej każdy czytał i przeczytać powinien. Mały Książę! - trafił do mojej małej kolekcji. 

Natomiast w ten weekend już na pewno, znowu, wybieram się do domu :)


środa, 6 września 2017

06.09.17


Wakacje lecą przeraźliwie szybko. Bardzo spodobało mi się chodzenie do pracy i wcale nie chce mi się wracać w październiku na studia. Ale przynajmniej wiem, że Architektem chcę być! :) Cieszę się, że dwa lata temu podjęłam właściwą decyzję. Wiem, kolejny raz o tym wspominam. Wiem, że ciągle o tym myślę. Już zauważyłam, że lubię wracać do przeszłości, w te złe i te dobre momenty. Warto być wdzięcznym, ale też trzeba żyć teraźniejszością. Muszę nad tym popracować. Wiem. Znowu filozofuję.

Rysunek - kolejny szkic zrobiony w podróży. Lubię ostatnio taki styl - luźne szkicowanie. Jest prostsze i szybsze, i urocze, choć tu nie każdy musi się ze mną zgadzać. Od zawsze lubiłam rysować kobiecą twarz i sylwetkę, wyidealizowaną, jak z modowych ilustracji. Dawniej bardziej się przykładałam. Poświęcałam kilka godzin na jeden portret. Już od jakiegoś czasu stałam się leniuchem. Na co dzień architektury też nie rysuję. Dlatego na razie nie wyobrażam sobie powrotu na studia na rysunek odręczny. Może nie jest tak, że nie mam czasu. Chciałabym robić mnóstwo innych rzeczy, przez co rysuję praktycznie w ogóle.

Follow

Popular Posts

Recent Posts

Text Widget

O mnie

Studentka Architektury na PK
Obsługiwane przez usługę Blogger.